Czy Husaria faktycznie wyglądała jak z obrazów Kossaka? Pora obalić te mity!

Jest taka scena w filmie „Ogniem i Mieczem” Hoffmana, gdzie zastępy husarii stoją w deszczu, gotowe zaatakować na wyznaczony przez dowódcę znak. Deszcz leje się z nieba, jednak waleczni rycerze nie zważają na nic, skupieni na tym, co ich czeka. Do pleców mają przyczepione ogromne skrzydła. W rzeczywistości jednak, wyglądało to trochę inaczej…

Każdy ich zna

Husaria jako jedna z nielicznych formacji wojskowych z zamierzchłych czasów, przeszła właściwie do popkultury. Koszulki, gadżety a nawet postacie w grach komputerowych – jedno spojrzenie i wiesz, że to właśnie oni. Była to elitarna formacja kawaleryjska, która funkcjonowała w Rzeczypospolitej od XVI do XVIII wieku. Przez jednych wychwalana, przez innych bagatelizowana, jednak miała ogromny wpływ na działania wojenne w tym czasie. Ustalmy jednak już na początku. Oni z tymi wielkimi skrzydłami na plecach wcale nie walczyli.

Wspomniane wyżej ogromne skrzydła były tylko dodatkiem reprezentacyjnym. Powstały dopiero w XVIII wieku, kiedy blask tej formacji już przygasł i jej głównym zajęciem były funkcje reprezentacyjne na pogrzebach i paradach. Takie opisy znajdziemy w kluczowych dokumentach historycznych, które, jak widzimy, wielu artystów nieco naciągnęło, aby wywołać większy efekt.

Husaria bez skrzydeł?

Kiedy w 2010 roku w Warszawie, zrobiono rekonstrukcje bitwy pod Kłuszynem, część żołnierzy z armii husarskiej miała na sobie te ogromne, zakrzywione skrzydła. I udowodnili, że da się z nimi pędzić na koniu. Jednak jak donoszą historyczne źródła, nie każdy husarz miał skrzydła z prostej przyczyny – nie każdego było na to stać.

Zupełnie inaczej również wyglądały husarskie skrzydła na początku tworzenia formacji w XVI wieku. Umiejscowione na plecach, z zagięciem na czubku to już wymysł XVIII wieczny i do tego w wersji reprezentacyjnej. Nie zachowały się jednak dokładne opisy ich wyglądu w bojowej wersji. Wiadomo jedno – wzbudzały strach.

Previous Post
Next Post