Uczestnicy Powstania Warszawskiego często nie lubią o nim rozmawiać. Dlaczego?

Nie da się ukryć, że Powstanie Warszawskie wzbudza wiele kontrowersji. Nie milkną głosy, jakoby było to działanie zupełnie niepotrzebne. Jednak, jak powiedzieć o tym wszystkim ludziom, którzy przeżyli to piekło?

Kierowani honorem

Każdy, kto ocenia postępowanie mieszkańców walczącej Warszawy powinien najpierw postawić się w sytuacji tych ludzi. Okupacja niemiecka przybierała na sile, a powstanie wydawało się najlepszym rozwiązaniem. Zwłaszcza, że Armia Krajowa była do niego nieźle przygotowana. Albo tylko tak im się wydawało.

Gdy wybuchło powstanie, kto tylko mógł, chciał pomóc. Tak właśnie zrobiła Barbara Grocholska-Kurkowiak, dwukrotna olimpijka w narciarstwie alpejskim. Podczas powstania była sanitariuszką ps. Kuczerawa. Nigdy nie zapomniała tych strasznych chwil walczącej Warszawy. Jednak nie lubi o tym rozmawiać, a zapytana, ucina szybko temat. Dlaczego tak się dzieje?

Działali w dobrej sprawie

W czasie powstania, każdy chciał walczyć o wolną Polskę, nie patrząc na konsekwencje. Po upadku, nie było poprawnie politycznie mówić o tym. Chociaż te wydarzenia zostawały w człowieku już na zawsze. To zahartowanie życiowe bardzo pomogło, a jednocześnie dało wiarę w to, że można sobie poradzić w każdej sytuacji.

Jednak, gdy po latach pojawiały się głosy, że to powstanie nie miało sensu, że wybuchło za wcześnie, powstańcy milkli. Bo odebrano im tym samym dumę z samego udziału w tym zrywie a tym samym, zasadność i wartość tysięcy ludzi, którzy podczas powstania stracili życie. Zamiast więc oceniać, warto przytoczyć suche fakty i nie zapominać, że za statystykami kryje się człowiek.

Previous Post
Next Post