Bitwa pod Oliwą czyli o tym, jak Polska flota pokonała prawdziwą morską potęgę

O tej bitwie przeczytasz w każdym podręczniku do historii. Nie da się ukryć, że w tym przypadku, mamy powody do dumy. Pokonanie szwedzkiej floty w XVII wieku było czymś na miarę cudu. A naszym się to udało!

Szwedzka inwazja

XVII wiek to cała fala wojen polsko-szwedzkich. Kiedy w 1626 roku rozpoczęła się wielka inwazja Szwedów na teren Prus Książęcych i Królewskich, na polskim dworze zawrzało. Walka o niepodległą Polskę jeszcze się nie skończyła. Wszyscy zachodzili w głowę, jak po raz kolejny odeprzeć atak sąsiadów zza Bałtyku. Gdy u nas się zastanawiano, Szwedzi nie tracili czasu.

Kolejne letnie miesiące roku 1626 roku to działania wojenne Szwedów. Zajęli kolejno Frombork, Elbląg, Tczew i Puck. Niebezpiecznie zbliżali się do Zatoki Gdańskiej, jednocześnie tworząc blokadę morską i pobierając od szyprów wysokie opłaty celne. W końcu król Zygmunt III Waza powiedział – dość!

Królewska Komisja Okrętowa

W listopadzie zapada decyzja- używamy 10 okrętów do akcji zbrojnej przeciw blokadzie szwedzkiej. Ciężka choroba admirała Wilhelma Appelmana sprawiła, że nad flotą pieczę sprawowało kolektywne dowództwo pod. Kilka dni później, polskie okręty zaatakowały szwedzkie statki w Zatoce Gdańskiej. Działanie z zaskoczenia a może też sprawne manewry i sprzyjająca pogoda sprawiły, że Królewska flota pokonała statki szwedzkie. Wieść o wygranej bitwę lotem błyskawicy rozeszła się po całej Europie. Bo ze Szwedami jeszcze wtedy nikt nie wygrał.

Bitwa pod Oliwą to ważny symbol, który szybko został przeniesiony zarówno do literatury jak i malarstwa. Jednym z nich jest obaz Stefana Płużańskiego, gdzie na skąpanym w łunie ognia morzu biją się ze sobą statki pod polską i szwedzką banderą. Dym i języki ognia wychodzące ze statków nieprzyjaciela mówią o jednym – wygrana jest już blisko!

Previous Post
Next Post